FILM  CRISTIADA  - WOJOWNICY CHRYSTUSA

        Cristiada - oficjalna strona filmu

 

 

                   Cristeros - Wojownicy Chrystusa

Film przedstawia okres prześladowań Kościoła w Meksyku w latach dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku, którego "przestępstwem" była wiara w Jezusa Chrystusa i wola życia według zasad Bożych. Kościoły, klasztory i seminaria zostały zagarnięte i zbezczeszczone, a wiele z nich zniszczono. Publiczne okazywanie wiary i uczestnictwo w nabożeństwach było zakazane. Kapłani byli torturowani i zabijani nawet podczas odprawiania Mszy św. Rozstrzelany przez pluton egzekucyjny bł. ks. Miguel Pro rozpostarł szeroko ramiona jak Jezus na krzyżu i zawołał swoje ostatnie słowa: Niech Żyje Chrystus Król.

Nastały potworne represje wobec ludzi wierzących i to w kraju tak głęboko katolickim, jakim jest Meksyk. Fanatyczny pezydent Calles z ateistycznym reżimem wierzył, że dzięki rządom terroru może wymazać Chrystusa z pamięci Meksykan i zniszczyć Kościół. Jednak grubo pomylił się gdyż podczas tych prześladowań bohaterowie i święci wyrastali jak grzyby po deszczu.

Jednym z bohaterów tego historycznego wydarzenia był 14-to letni José Luis Sánchez del Río (1913 – 1928). Jose wczesne lata swojego życia spędził w sposób naturalny dla wielu dzieci w jego wieku. Uczęszczał na naukę katechizmu i w każdą niedzielę chodził do kościoła. Przyjął Pierwszą Komunię Świętą i Sakrament Bierzmowania.W swojej naturalnej pobożności chętnie modlił się Różańcem i szczególne czcił Matkę Bożą z Guadalupe.

W 1926r. wybuchło powstanie bohaterskich Cristeros, meksykańscy katolicy chwycili za broń i z okrzykiem "Niech Żyje Chrystus Król" i "Niech Żyje Matka Boża z Guadalupe" ruszyli do obrony Kościoła i jego praw. Do powstańców pod dowództwem gen.Mendozy przyłaczyło sie wiele osób, wśród nich bracia Sanchez del Rio. Po usilnych błaganiach 12-to letniemu Jose udało się przekonać generała jak i matkę, której powiedział "Mamo, nigdy nie będzie mi tak łatwo wejść do nieba jak teraz" i wstąpił w szergi powstańców, gdzie otrzymał rolę dzierżenie sztandaru oddziału znajdującego się pod dowództwem gen. Mendozy.

Cristeros nazywali chłopca Tarsycjusz, na pamiątkę świętego męczennika, noszącego w pogańskim Rzymie Komunię świętą więzionym chrześcijanom. Podczas jednej z walk padł koń generała Mendozy, co uniemożliwiało mu ucieczkę. Jose swojemu dowódcy natychmiast zaoferował własnego wierzchowca, którego generał nie chciał przyjąć, wiedąc że chłopak nie będzie mial jak uciec i wpadnie w ręce żołdaków. Jose jednak usilnie nalegał, mówiąc, "Mój generale, oto mój koń: niech się Pan ratuje, a mną proszę się nie przejmować. Mnie może zabraknąć, ale pana nie!" Generał uratował sie korzystając z podarunku chlopca o on sam oddał sie w ręce oprawców.

Jose podczas swej niewoli wielokrotnie stawał w obronie kościoła, codziennie przyjmował Komunię świętą, odmawiał Różaniec i starał się nawrócić swych prześladowców. Jednym ze świadectw męczeństwa był list do swojej matki w którym Jose napisał. "Moja droga Matko. W niewoli będąc, myślę, że w niedługim czasie umrę. Ale bez względu na to – Mamo - jestem pogodzony z wolą Boga. Umrę szczęśliwy, bo umrę obok Pana. Nie martw się o moją śmierć – nie chcę tego. Powiedz braciom, aby czynili wolę Boga naszego, i aby raczej poszli w ślady najmłodszego z nas. Bądź odważna i wyślij mi błogosławieństwo wraz z moim Ojcem. Pozdrów wszystkich w tym ostatnim czasie, a wreszcie przytul do serca Swojego syna, który Cię kocha i chce się z Wami zobaczyć, zanim umrze"

Chłopaka wszelkimi sposobami próbowali odwieść od wiary w Chrystusa i przekabacić na swoją stronę, oferując mu wolność. Zastraszali go egzekucją jednego z Cristeros do którego podczas rozstrzelania Jose zdążył zawołać " Zaraz będziesz w Niebie, przygotuj mi tam miejsce". Młodego bojownika Chrystusa pognano na miejsce kaźni – pobliski cmentarz. Bito ostrymi maczetami i popychano bagnetami. Po każdym uderzeniu płakał głośno z bólu i wołał: Niech żyje Chrystus Król!. Oprawcy zdarli mu skórę ze stóp i zmusili do chodzenia po rozsypanej soli. Jose jęczał z bólu, krwawiąc coraz bardziej miał swoją Golgotę jak Chrystus Król.W końcu żołnierze powiedzieli mu: – Jeśli zawołasz: „Śmierć Chrystusowi Królowi”, wówczas cię oszczędzimy. On jednak wykrzyknął: – Niech żyje Chrystus Król! Niech żyje Matka Boża z Guadalupe. Żołdak ateistyczny wyciągnął pistolet i zastrzelił chłopca.

Jose za wiarę oddał życie 10 lutego 1928r. Jose Luis Sanchez del Rio został uznany za męczennika i jest doskonałym przykładem wiary i odwagi dla wszystkich młodych mężczyzn, którzy chcą być wierni Chrystusowi. W roku 2005 papież Benedykt XVI wyniósł Jose do chwały ołtarzy wraz z innymi 12 bohaterskimi bojownikami Cristeros, którzy polegli walcząc za Kościół z siłami antyklerykalnego meksykańskiego rządu.

Oglądając Cristiadę poznamy katolicyzm meksykański, tak bardzo bliski bł.Janowi Pawłowi II który w tym kraju był kilka razy, zostawiając nam Matkę Bożą z Guadalupe, którą bardzo czcił i kochal jako Obrączynię Zycia i Patronkę Ewangeliazcji.

Z filmu wypływa mocne przesłanie na dzisiejsze czasy w których narusza się prawo do wolności sumienia. Błogosławiony Jose i wszyscy Cristeros ktorzy zostali beatyfikowani i kanonizowani, módlcie się za nami!

opracował Ryszard Hodowany

Listopad miesiącem zadumy i wspomnień tych , którzy odeszli już od nas. Pomóż duszom czyśćcowym - kliknij i wysłuchaj.

Jezus Chrystus, Pan historii, trzyma przyszłość otwartą, dla szlachetnych i wolnych decyzji tych wszystkich, którzy przyjmując łaskę dobrego natchnienia zaangażują się w stanowcze działania na rzecz sprawiedliwości, miłości odznakiem pełnego szacunku dla prawdy i dla wolności.

Jan Paweł II  - Akt europejski

2013-2017 © Ogniwo Miłosierdzia
Czas 19:31
Projekt i wykonanie: Bednarek Media